Pandemia i przyszłość 5G dominujące w branży telko w 2020 roku. „To będzie widoczne w przyszłości”

Rok 2020 został zdominowany przez rozwijającą się pandemię koronawirusa, która miała wpływ na wszystkie dziedziny życia w poszczególnych krajach na świecie. Dotyczy to także Polski oraz naszego rodzimego rynku telekomunikacyjnego. Jak polscy operatorzy i cały segment radzili sobie w dobie kryzysu Covid-19? Aby to ocenić trzeba spojrzeć na najważniejsze czynniki mające znaczenie dla sytuację branży telko w 2020 r.

Poradzić sobie z ruchem

Jednym z najważniejszych wyzwań dla polskiego segmentu telekomunikacyjnego w związku z pandemią była zmiana zachowań Polaków. Wielu z nich musiało przejść na model pracy zdalnej, z kolei młodzież rozpoczęła kilkumiesięczną naukę w modelu online. Do tego doszła jeszcze większa popularność rozrywki dostępnej za pośrednictwem internetu.

W konsekwencji w sieci pojawiło się zjawisko lawinowego wzrostu korzystania z danych wymienianych w sieci. Już w kwietniu 2020 r. Urząd Komunikacji Elektronicznej raportował o zwiększeniu transferu danych w polskim internecie o 140 proc.

Największe polskie telekomy poradziły sobie z rosnącym zapotrzebowaniem na usługi i obciążenie sieci wprowadzając u siebie odpowiednie rozwiązania techniczne i oferując użytkownikom dodatkowe możliwości korzystania z sieci.

W rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl potwierdza to Tomasz Kulisiewicz, analityk rynku telekomunikacyjnego. – Można powiedzieć, że w zasadzie wszyscy dostawcy usług dostępowych i operatorzy przetrzymali wielki skok zapotrzebowania na ich usługi wywołany pandemią, uruchomili i rozwinęli nowe usługi i formy ich realizacji – ocenia Tomasz Kulisiewicz. – Celowo nie wspominam tu o zmianach w ich własnych wewnętrznych sposobach działania i procedurach – bo w końcu od kogo, jak od kogo, ale od firm teleinformatycznych można oczekiwać, że potrafią w swojej własnej pracy sprawnie korzystać z narzędzi i środków komunikacji elektronicznej (co nie zawsze było regułą, czasem nawet w tym gronie „szewc bez butów chodził”).

Pandemia koronawirusa dla telekomów oznaczała nie tylko konieczność poradzenia sobie z rosnącymi obciążeniami infrastrukturalnymi, ale także korzyści biznesowe. W rezultacie według prognoz firmy badawczej PMR rynek mobilnego internetu w Polsce  zyskał na wartości 0,5 mld zł.

Czytaj także: Dzięki rozporządzeniu ma być bezpieczniej w sieciach telekomunikacyjnych

– Operatorzy sieci komórkowych – zarówno MNO, jak i MVNO – mimo sporych obciążeń sieci zwiększyli wolumeny danych dla użytkowników – zaznacza Kulisiewicz. – Można też zakładać, że ISP i operatorzy będą beneficjentami tego zwiększonego zapotrzebowania na ich usługi także w przyszłości, choćby dlatego, że wiele osób z konieczności przekonało się do korzystania z różnych rozwiązań. Natomiast dostawców usług i operatorów czeka trudne zadanie zamienienia tego zwiększonego zapotrzebowania na realne przychody.

Także Konrad Księżopolski, analityk Haitong Banku podkreśla, że na koronawirusie branża telko zyskała. – Pandemia koronawirusa pokazuje do jakiego stopnia gospodarka i codzienne życie są obecnie uzależnione od technologii i internetu – przyznaje Konrad Księżopolski. – Cios, który otrzymała gospodarka w wyniku lockdownów byłby prawdopodobnie jeszcze bardziej bolesny, gdyby nie technologia i możliwość pracy zdalnej a także zakupów e-commerce. Większość spółek z sektora TMT, które analizuje Haitong Bank jest beneficjentem cyfryzacji, może z wyjątkiem mediów, które wciąż w większym stopniu są uzależnione od ogólnych nastrojów gospodarczych. Cyfryzacja będzie postępować, stąd pozytywne nastawienie analityków do analizowanych spółek z sektora TMT.


Czekając na 5G

Pandemia koronawirusa uderzyła także w rozwój sieci 5G w Polsce, przynajmniej w pewnym zakresie. Najważniejszą konsekwencją kryzysu było przełożenie terminu aukcji dla częstotliwości 5G. Pośrednim skutkiem tego była przedwczesna zmiana na stanowisku szefa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Prezes UKE Marcin Cichy został zmuszony do odejścia, ostatecznie nowym prezesem urzędu mianowano Jacka Oko.

Według najnowszych informacji nowy termin przeprowadzenia aukcji do 5G wyznaczono na 27 sierpnia 2021 r. Pomimo poślizgu w przyznaniu odpowiednich zasobów wszyscy najwięksi operatorzy w 2020 r. na własną rękę uruchomili usługi 5G w wybranych regionach Polski opierając je na posiadanej już infrastrukturze i rozwiązaniach technicznych.

Większość Polaków deklaruje w sondażach, że zna pojęcie 5G i w dłuższej perspektywie zamierza skorzystać z usług związanych z nową siecią. Jednak na razie popyt na obecną ofertę 5G wydaje się niewielki. Powodem jest przede wszystkim ograniczony zasięg sieci, a także stosunkowo wysokie ceny sprzętu przystosowanego do 5G (choć dostęp do samej sieci operatorzy zwykle oferują w ramach posiadanych abonamentów).

Czytaj także: Bottega Veneta wycofała się z social mediów. „Brak szerokiej dostępności zwiększa ekskluzywność marki”

W nadchodzącym okresie sieć 5G będzie ważnym elementem nie tyle dla użytkowników indywidualnych, co dla branży biznesowej, np. w segmencie IoT. Ale na razie nie ma jasnych wizji w jaki sposób wprowadzenie nowej sieci miałoby napędzać polską gospodarkę i jakie konkretne korzyści finansowe mogą wchodzić w grę.

Jednak eksperci, choć nie pozbawieni wątpliwości są zgodni, że w 2021 r. aukcja 5G i rozwój tej sieci będą jednym z kluczowych wyzwań dla polskiej branży telko.

– Mam nadzieję, że w 2021 r. prezesowi UKE, dr inż. Jackowi Oko, specjaliście z bogatym doświadczeniem biznesowym, naukowym i organizacyjnym uda się wspólnie z całym zespołem regulatora przygotować i sprawnie przeprowadzić ponowną aukcję na częstotliwości 5G, choć wiemy, że np. na dostępność pasma 700 MHz, bardzo ważnego z punktu widzenia dostępu w „białych plamach”, z powodów organizacyjno-technicznych trzeba będzie poczekać aż do 2023 r. – podkreśla Kulisiewicz. – Na pełne uruchomienie 5G czeka wiele dziedzin życia i gospodarki – od rozwiązań miast inteligentnych przez transport po telemedycynę.

Niestety doświadczenie naszego rozmówcy podpowiada mu, że zarówno operatorów, jak nas wszystkich jako użytkowników ich usług aukcja 5G będzie sporo kosztowała, bo nasza administracja publiczna – zresztą podobnie jak administracje wielu innych krajów – nie traktuje zasobów częstotliwości jako dobra cywilizacyjnego, ale raczej jako towar do sprzedaży w celu ratowania budżetów.

– Wyjątkiem są tu regulatorzy np. Norwegii czy Finlandii, którzy od lat w aukcjach częstotliwości stosują bardzo umiarkowane opłaty administracyjne, niemal na poziomie „znaczka skarbowego” (no, powiedzmy – znaczka za równowartość kilku milionów euro, ale jednak nie miliardów) – zaznacza Kulisiewicz.

Konrad Księżopolski także zwraca uwagę na kwestię 5G, ale jego zdaniem to nie jedyny element który będzie kształtował rozwój polskiego rynku IT w 2021 r.

Czytaj także: Analitycy typują przejęcie UPC. Aukcja 5G może dać za jedno pasmo nawet 1 mld zł

– Aukcja 5G i potencjalne transakcje infrastrukturalne wydają się najważniejszymi tematami dla sektora telekomunikacyjnego w 2021 r. – ocenia Księżopolski. – Analitycy oczekują, że przetarg na częstotliwość 5G odbędzie się w połowie 2021 r. i że każdy z telekomów będzie musiał zapłacić 550 mln zł za częstotliwość 3,7 GHz, podczas gdy cena wywoławcza wynosi 450 mln zł.

Według analityka w 2021 r. mogą czekać nas istotne zmiany własnościowe w segmencie telekomów, szczególnie te związane z infrastrukturą.

– Transakcja Play z Iliad-Celnex dotycząca TowerCo pokazała, że transakcje infrastrukturalne w Polsce są możliwe – zaznacza Księżopolski. – Analitycy oczekują, że przegląd opcji strategicznych dotyczących Polkomtel Infrastruktura przyniesie owoce w 2021 r. Pamiętając o transakcji Play TowerCo oraz uwzględniając, że Polkomtel sprzedaje zarówno aktywną jak i pasywną sieć (podczas gdy Play jedynie pasywną), analitycy wyceniają Polkomtel Infrastruktura na 6,3-10,3 mld zł. Orange Polska planuje zamknąć transakcję z FiberCo w połowie 2021 r., a analitycy wyceniają spółkę na 2,1-2,7 mld zł. Oprócz aukcji na 5G i transakcji infrastrukturalnych sytuację w sektorze telekomunikacyjnym będzie również kształtowała zmiana sytuacji konkurencyjnej po przejęciu Play przez Iliad, szczególnie jeżeli chodzi o usługi konwergentne, które Iliad planuje rozwijać w Polsce. Odwołany debiut giełdowy Canal+ Polska oraz plan stworzenia Playa operatorem konwergętnym przez Iliad może pociągnąć za sobą dalsze fuzje i przejęcia. W teorii UPC Polska i Vectra wydają się logicznymi celami dla Play – podsumowuje ekspert.






Source link